Gdy kampania wydaje budżet i nie sprzedaje, przyczyna prawie nigdy nie brzmi „Google Ads nie działa w mojej branży”. W audytowanych kontach problem leży w jednym z siedmiu miejsc — i co ważne, każde z nich możesz sprawdzić samodzielnie w kilkanaście minut. Idź po tej liście po kolei, bo kolejność nie jest przypadkowa: zaczynamy od pomiaru, bo bez niego reszta diagnoz to zgadywanie.
1. Konwersje są, tylko ich nie widzisz (albo widzisz podwójnie)
Najpierw sprawdź pomiar, nie kampanię. Dwa typowe scenariusze: tag konwersji w ogóle nie działa (kampania „nie sprzedaje”, choć telefon dzwoni), albo konwersje liczą się podwójnie — raz z tagu Google Ads, raz z importu GA4 — i system optymalizuje na zafałszowanych danych. Test: Narzędzia → Pomiar → Konwersje. Każde zdarzenie powinno mieć jedno źródło ustawione jako główne. Jeśli widzisz „Zakup” z tagu i „purchase” z GA4 oba jako główne — masz dublowanie. Rozjazdy liczb między systemami tłumaczę szerzej we wpisie o różnicach GA4 vs Google Ads.
2. Płacisz za niewłaściwe zapytania
Otwórz raport wyszukiwanych haseł i posortuj po koszcie. W kontach bez regularnego czyszczenia 20–40% budżetu potrafi iść na zapytania bez intencji zakupowej: „za darmo”, „jak samemu”, nazwy konkurencji, oferty pracy. Jeden warsztat, którego konto audytowałem, płacił za frazy z „olx” — ludzie szukali używanych części, nie usługi. Lekarstwo to systematyczne słowa wykluczające, nie jednorazowa akcja.
3. Strategia stawek nie ma danych do pracy
„Maksymalizacja konwersji” czy docelowy CPA potrzebują konwersji, żeby się uczyć — przy kilku konwersjach miesięcznie algorytm błądzi, zawyża CPC albo dusi wyświetlenia. Objaw: koszty skaczą z tygodnia na tydzień bez zmian w koncie. Przy małej liczbie konwersji często lepiej zejść na prostszą strategię albo optymalizować pod mikrokonwersję wyżej w lejku (np. kontakt zamiast podpisanej umowy) — świadomie i tymczasowo.
4. Reklama obiecuje co innego, niż strona pokazuje
Kliknięcie to dopiero połowa drogi. Wejdź na swoją stronę z telefonu, z reklamy, jak klient: czy w 3 sekundy widać, że jesteś w dobrym miejscu? Czy jest jeden wyraźny przycisk kontaktu/zakupu? Ruch z fraz o konkretnej usłudze lądujący na stronie głównej to klasyk — użytkownik nie będzie szukał, wróci do wyników. Współczynnik konwersji poniżej 1% przy trafnym ruchu to niemal zawsze problem strony, nie kampanii.
5. Budżet rozsmarowany po zbyt wielu frontach
Pięć kampanii po 300 zł zamiast jednej za 1500 zł oznacza, że żadna nie zbiera danych. Objaw w koncie: kampanie z „Ograniczone przez budżet” i jednocześnie frazy z udziałem w wyświetleniach poniżej 30%. Zasada, którą stosuję: najpierw wygraj jeden front (najbardziej dochodowa usługa/kategoria), potem rozszerzaj. Ile budżetu to „wystarczająco” — policzone we wpisie o kosztach.
6. Kierowanie szersze, niż myślisz
Dwa ciche złodzieje budżetu w ustawieniach: lokalizacja w trybie „obecność lub zainteresowanie” (reklama łapie ludzi spoza Twojego obszaru, którzy tylko czytali o Twoim mieście) oraz dopasowanie przybliżone bez nadzoru na koncie bez danych konwersji. Sprawdź w ustawieniach kampanii opcje lokalizacji i w raporcie haseł — skąd naprawdę przychodzą kliknięcia.
7. Sprzedajesz, tylko nie tym reklamowanym produktem
Częste w e-commerce: kampania promuje produkty z najniższą marżą albo te, które i tak sprzedałyby się organicznie (brand!), a kategorie z potencjałem nie dostają budżetu. Bez wartości konwersji i podziału na grupy produktowe tego nie zobaczysz — system maksymalizuje transakcje, nie Twój zysk. Punkt wyjścia: ROAS liczony względem marży, nie przychodu.
Od czego zacząć naprawę
Kolejność ma znaczenie: najpierw pomiar (pkt 1), potem zapytania i wykluczenia (pkt 2), potem strona (pkt 4) — te trzy odpowiadają za większość „niedziałających” kont, które widziałem. Dopiero na czystych danych ruszaj strategie stawek i strukturę.
Jeśli wolisz, żeby przez te punkty przeszedł ktoś, kto robi to codziennie: audyt konta obejmuje ponad 100 punktów kontrolnych, listę działań z priorytetami i 120 minut konsultacji — wyniki w 48 godzin.