Google od jakiegoś czasu wypycha na kontach komunikat: przenieś kampanię w sieci reklamowej do Demand Gen. Kusi to jednym kliknięciem, ale sam fakt, że narzędzie migracji istnieje, nie oznacza, że można je odpalić i zapomnieć o sprawie. Przeprowadziłem już kilka takich migracji, głównie na kampaniach remarketingowych, i część rzeczy, które przenoszą się „automatycznie”, wcale nie działa tak, jak by się wydawało z opisu w interfejsie.
Dlaczego w ogóle korzystać z narzędzia migracji
Ręczne odtworzenie kampanii od zera to najgorszy możliwy scenariusz: nowa kampania startuje bez żadnej historii i musi przejść pełny okres uczenia się algorytmu, czyli realnie kilka tygodni gorszych wyników. Wbudowane narzędzie migracji przenosi część danych z ostatnich sześciu tygodni działania kampanii, dzięki czemu system uczy się zauważalnie szybciej — zwykle mowa o dobie, dwóch, a nie o tygodniach. To jedyny sensowny sposób na zmianę typu kampanii bez zerowania skuteczności.
Co faktycznie przenosi się bez problemu
Budżet, strategia ustalania stawek, listy odbiorców, grupy reklam, same kreacje i zasoby na poziomie kampanii — to wszystko trafia do nowej kampanii bez dodatkowej pracy. Stara kampania w sieci reklamowej nie znika z konta, tylko dostaje status usuniętej i zostaje w raportach, więc historyczne dane wciąż można analizować.
Pięć rzeczy, które trzeba sprawdzić ręcznie
| Element | Co się dzieje po migracji |
|---|---|
| Wykluczenia tematów | Nie są przenoszone w ogóle — jeśli blokowałeś konkretne kategorie stron, po migracji reklama znów może się tam pojawiać |
| Kanały emisji | Kampania po migracji działa wyłącznie w sieci reklamowej Google — YouTube, Discover, Gmail i Mapy trzeba dodać ręcznie, jeśli w ogóle chcesz je włączyć |
| Strategia stawek | Ustawiany jest docelowy CPC, często na wartości, które warto zweryfikować — pamiętaj, że to średnia, nie sufit dla pojedynczego kliknięcia |
| Logo firmy | Jeśli go wcześniej nie było, Google potrafi wstawić grafikę zastępczą — trzeba ją podmienić na właściwą |
| Kierowanie zoptymalizowane | Przy kampaniach remarketingowych to szczególnie ważne — jego przypadkowe włączenie potrafi rozmyć precyzyjnie zbudowaną listę odbiorców |
Pułapka budżetowa w dniu migracji
To akurat rzadko ktoś wspomina, a potrafi zaskoczyć: dzienny budżet resetuje się od zera w momencie migracji. Jeśli kampania miała limit 100 zł i wydała już 70 zł danego dnia, po migracji nowa kampania Demand Gen znów dostaje pełne 100 zł do wydania tego samego dnia. Najprościej robić migrację rano, zanim budżet zdąży się w dużej części wykorzystać, albo świadomie pilnować wydatków w dniu przejścia.
Jak zachować się po migracji
Reklamy po migracji przechodzą ponowną weryfikację, więc chwilowa przerwa w emisji jest normalna — nie trzeba w panice nic poprawiać, jeśli sama kampania działa poprawnie. Przez pierwsze dni najlepiej tylko obserwować: porównać CPC, CTR i koszt konwersji względem starej kampanii, a zmiany stawek ograniczyć do około 15% w jedną stronę. Większe ruchy raz w tygodniu, nie częściej — świeżo zmigrowana kampania i tak uczy się na nowo, dokładanie kolejnych zmiennych tylko to wydłuża.
Jeśli korzystasz z automatycznych reguł, skryptów albo raportów opartych na nazwie lub ID starej kampanii, koniecznie sprawdź, czy nadal działają — nowa kampania dostaje inny identyfikator i nazwę z dopiskiem numerycznym, więc filtry oparte na starych danych mogą po prostu przestać łapać właściwe wiersze.
Migracja kampanii Display do Demand Gen to dobry kierunek, ale wymaga przejrzenia ustawień punkt po punkcie, nie ślepego zaufania interfejsowi. Jeśli wolisz, żeby ktoś zrobił ten przegląd za Ciebie i doprecyzował strategię stawek pod Twoje realne cele, taki przegląd konta wchodzi w zakres audytu Google Ads. Warto też sprawdzić, czy w Twoim przypadku bardziej opłaca się dalej trzymać się Search, czy jednak rozszerzać kampanie o formaty automatyczne — to osobna decyzja strategiczna, niezależna od samej migracji.