Audytu nie warto zamawiać w trzech sytuacjach: gdy budżet miesięczny nie przekracza 3 tys. zł, gdy konto działa krócej niż dwa miesiące i nie zdążyło zebrać danych, oraz gdy prawdziwy problem leży poza reklamą. W każdym z tych przypadków analiza wykaże rzeczy prawdziwe, ale nieprzekładające się na pieniądze. Odradzam wtedy zakup i mówię o tym wprost, zanim ktokolwiek zapłaci.
Audyt opłaca się wtedy, gdy koszt analizy jest niski w stosunku do rocznego budżetu, na który wpływa, a konto ma dość danych, żeby wyciągać z nich wnioski.
Budżet poniżej 3 tys. zł miesięcznie
Przy rocznym wydatku 24 do 36 tys. zł analiza musiałaby poprawić efektywność o kilka procent, żeby się zwrócić. Na kontach tej wielkości problemy są zwykle powtarzalne i widoczne bez pogłębionej pracy: brak wykluczeń, zbyt szerokie dopasowania, pomiar liczący złe zdarzenia. Lepiej wydać te pieniądze na budżet albo na jednorazową konsultację i wdrożenie podstaw, a do audytu wrócić przy wyższym progu.
Konto młodsze niż dwa miesiące
Kampania w pierwszych tygodniach jest w fazie zbierania danych. Wnioski wyciągnięte z takiego okresu mówią o szumie, nie o tendencji. Wyjątkiem jest sytuacja, w której podejrzewasz błąd konfiguracji, bo to sprawdza się od razu i nie wymaga pełnej analizy, tylko weryfikacji pomiaru.
Problem leży poza kampanią
Najczęstszy przypadek, w którym odmawiam. Jeśli ruch przychodzi, koszt kliknięcia jest normalny, a sprzedaż stoi, przyczyna bywa po stronie oferty, ceny, dostępności albo strony docelowej. Audyt konta opisze wtedy poprawnie działającą kampanię i nie odpowie na pytanie, które naprawdę Cię interesuje. W takich sytuacjach więcej daje przejście ścieżki zakupowej i porównanie oferty z konkurencją niż analiza ustawień.
Sytuacje pozorne, w których audyt jednak ma sens
| Pozorny powód odmowy | Dlaczego jednak warto |
|---|---|
| „Kampanie działają dobrze” | Dobrze względem czego? Bez progu rentowności nie wiesz, czy zarabiasz |
| „Mamy agencję, ona to sprawdza” | Ocena własnej pracy to inny dokument niż analiza niezależna |
| „Konto jest za duże, to za drogie” | Przy budżecie 20 tys. zł audyt to niecały procent rocznego wydatku |
Dlaczego o tym piszę
Sprzedaż audytu komuś, komu on się nie opłaci, kończy się rozczarowaniem po obu stronach i zwykle jedną negatywną rekomendacją więcej. Wolę powiedzieć nie i wrócić do rozmowy za pół roku, gdy budżet urośnie. Jeśli nie masz pewności, po której stronie tej granicy jesteś, napisz przez formularz na stronie audytu i opisz sytuację. Odpowiedź, że w Twoim przypadku to strata pieniędzy, jest równie prawdopodobna jak oferta.