Sześć kont, sześć różnych problemów. Google Ads i Meta Ads, e-commerce i lead generation. W każdym przypadku opisuję diagnozę, konkretne działania i efekt, a nie samą liczbę na końcu.
Sklep utknął na 1,1 mln zł miesięcznie, bo każde zwiększenie budżetu zbijało rentowność. Najpierw zbudowałem analitykę e-commerce w GA4, potem rozbiłem jedną kampanię PMax na strukturę sterowaną wartością koszyka. Dopiero wtedy dało się skalować wydatki, nie tracąc ROAS.
Audyt pokazał, że 60% budżetu szło do grup odbiorców, które przez kilka miesięcy nie dały ani jednej konwersji. Zamiast rekomendować wyższe wydatki, wyciąłem te grupy, poprawiłem Meta Pixel i przestawiłem kampanie na zdarzenia konwersji. Budżet został ten sam, zapytań jest dwa razy więcej.
Budżet dealera rozchodził się na entuzjastów szukających recenzji i danych technicznych. Przebudowałem listę fraz wyłącznie pod intencję zakupową, zbudowałem rozbudowaną listę wykluczeń i zawęziłem geotargetowanie do realnego zasięgu salonu.
Kampanie generowały obrót głównie na produktach o niskiej marży, więc wzrost sprzedaży nie przekładał się na zysk. Podzieliłem katalog według marżowości i ustawiłem osobne cele ROAS dla każdej grupy. Sklep urósł mocno, a co ważniejsze, urosła też kwota marży, a nie tylko linijka obrotu.
Studio fotografii komercyjnej oferowało obsługę fotograficzną nieruchomości oraz wirtualne spacery 360° dla deweloperów i agencji. Kampanie Meta były aktywne, ale nie przynosiły zgłoszeń. Po wdrożeniu Meta Pixel, analityki oraz optymalizacji pod zdarzenia konwersji, wyniki skoczyły trzykrotnie.
Wypożyczalnia specjalistycznego sprzętu medycznego w niszy z wysokim CPC i wymagającej edukacji pacjenta. Zbudowałem przemyślaną kampanię Search na frazy intencjonalne i zdrowotne, skonfigurowałem pełne śledzenie rezerwacji w GA4 oraz zoptymalizowałem landing page pod kątem konwersji.